Nic dodać nic ująć… Takie oto graffiti powinno stanowić jedną z podstawowych ozdób świątecznych każdego domu w Polsce. Dlaczego? Bo nic już innego nie da się życzyć dla kraju, który na każdym kroku jawnie rucha w dupkę swoich mieszkańców. Teraz widzimy to na każdym kroku – po ponad dwóch latach spędzonych z daleka od tego bagna możemy śmiało powiedzieć – nikt nie robi takiego „analu” jak Polska. Tak więc… MERRY CHRISTM_ASS!
Wiele by pisać, opisywać i przytaczać… Wiele by wyjaśniać i tłumaczyć… jak zwykle… Nie mniej jednak nie mamy zamiaru – krótko i na temat.
Na początek Halloween – wiemy, że wielu z Was przybyło pod nasz dom w Koszęcinie w ten wieczór…niestety nic tam nie zastało. Owszem – tak miało być… uprzedzaliśmy wszystkich na blogu, że w tym roku Umieralnia spędza Halloween w zupełnie innym miejscu na świecie. Mimo wszystko dziękujemy wszystkim za pamięć… ku naszemu zaskoczeniu – nikt nie zdecydował się podesłać do nas zdjęć z imprez halloweenowych z Koszęcina i okolic – zastanawiamy się czy owych imprez nie było czy po prostu były tak słabe. Szkoda…
Wielu ludzi wciąż pyta gdzie jesteśmy – czy wrócimy itd. Powiemy tyle – zacznijcie interesować się w koncu swoim życiem… przestańcie pytać… przestańcie dociekać… jeśli wrócimy – to po prostu to zobaczycie. Wiedzcie jedno – jeśli wrócimy to na pewno nie dla Was! Gdzie jesteśmy – nie ma to kompletnie żadnego znaczenia… Ważne, że daleko od tego pojebanego kraju.
Tak… jesteśmy daleko – ale głupota, zawiść i jad polskiego społeczeństwa dosięga nas nawet tutaj. Dziękujemy kolejnym donosicielom i kłamcom… Wyobraźcie sobie – wystarczył miesiąc, a już dotarły do nas informacje z kuratorium, że były donosy z Koszęcina, że nasza córka jest sama, bez opieki! Oczywiście jest to bzdurą, bo od początku pozostaje pod opieką babci, no ale… łaskawi i życzliwi do granic możliwości mieszkańcy naszej wioski nie byli w stanie się powstrzymać. Ktoś puścił plotkę, doniósł i … cóż… takie jednostki kreują wizerunek wioski K i jej mieszkańców. Czym była by ta wioska bez plotki i donosów?
W każdym bądź razie – dziękujemy… Dla życzliwych – sprawa została szybko wyjaśniona…i kolejny raz mogliśmy potwierdzić przed urzędnikami zaściankowy poziom, który reprezentuje życzliwa część wioski.
Każdego dnia poznajemy nowych ludzi – z różnych części świata… pytają skąd jesteśmy… pytają o kulturę… ludzi… kiedy opowiadamy naszą historię – zamierają w swym zdziwieniu… nie chcą uwierzyć… po chwili kwitując, że wszystko to pasuje do wszech panującego przekonania o polskiej krainie wiecznego śniegu i chłopa za pługiem. Wierzcie nam lub nie – ale trochę nam wstyd za polski kraj… za polską mentalność… głupotę i chamstwo. Sami tego doświadczyliśmy… a ludzie, których tu spotykamy, tak daleko od kraju – po prostu to wszystko potwierdzają. Problem jest taki, że Polacy nawet kilka tysięcy kilometrów od ojczyzny potrafią dawać namacalne wręcz świadectwo swej narodowości, specjalnie się przy tym nie starając. Szkoda tylko, że owe świadectwo w niczym nie pomaga – wręcz przeciwnie. Niech dowodem na to będzie fakt, że nawet tu znalazły się osoby, które od początku rozpoznały w nas Rodzinę Adamsów z Polski i… jeśli miały z tym problem to w 100% byli to Polacy. Reszta narodowości po prostu do dziś nie może uwierzyć, że Polska pomimo tylu doświadczeń na polu społecznym jest tak ciemnym krajem. Cóż… You tell me!
Nawet prawo w tym kraju jest jednym wielkim żartem, który nie śmieszy poszkodowanego, lecz oprawcę. Sorry… ale jeśli na ręce prokuratora rejonowego składasz zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, dostarczasz do tego wszelkie możliwe dowody (a nawet więcej), podajesz imiona i nazwiska sprawców, a On po kilku miesiącach śledztwa (KILKU MIESIĄCACH!!!) postanawia umożyć sprawę z racji małej szkodliwości społecznej to… TO NIC TYLKO KURWA SZALEĆ! To wszyscy popełniajmy to samo przestępstwo względem swoich sąsiadów, pracodawców, księdza, wójta a szczególnie względem owego prokuratora!!! Jesli to tak mało szkodliwe to chyba nic nie zaszkodzi społeczeństwu jeśli cały Koszęcin wyśle do wójta listy z groźbami, nie? Jeśli prokuratura twierdzi, że można ludziom grozić i jest to mało szkodliwe to ja życzę powodzenia wszystkim, którzy chcą w Polsce normalnie żyć. Pokażesz prokuratorowi, że świadkowie składający zeznania dopuścili się przestępstwa składania fałszywych zeznań? Po KILKU MIESIĄCACH dowiesz się, że nie można tego rozpatrywać w kwestii prawdy i nieprawdy!!!??? Puścisz za głośno muzykę na SWOJEJ posesji – dojebią Ci mandatem na kilkaset złotych. Nie zapłacisz podatku za SWÓJ grunt w terminie – masz komornika na głowie! Pobijesz złodzieja na SWOJEJ posesji – kilka latek w zawiasach jak nic! Twój sąsiad to alkoholik i ćpun, jego rodzina to patologia – kuratorium i tak przypierdoli się do Ciebie, bo prowadzisz zakład pogrzebowy w domu! Hehehe… Pamiętajcie – w Polsce pić można, ćpać można, handlować prochami też można, doprowadzać żonę i dzieci do płaczu można, grozić ludziom też można – trzymać trumny w domu – NIE MOŻNA! Wysoki Sądzie pytam zatem – kiedy sprawiedliwość a wraz z nią światłość ma zamiar zawitać w Wasze progi? Czy może ślepota owej sprawiedliwości jest chorobą zakaźną i już kurwa nie ma nadzieji na konfrontację ślepej Pani z wagą i polskim bezprawiem? Jak będzie nie wiem… ale wiem jedno – póki jest to możliwe wykorzystam ową prawną ciemnotę… jeśli prawo nie chroni obywatela – obywatel nie przestrzega prawa
Tradycyjnie już kilka fotek z naszych kolejnych wypraw
Zbliża się koniec roku więc… przydały by się jakies życzenia… tak więc…
Droga wiosko K – więcej tolerancji, luzu, zrozumienia, mniej plotek, mniej zakłamania, mniej układów… i mniej głupoty (jeśli to wogóle możliwe) i jeszcze mniejszego przyrostu naturalnego… pomyślcie w końcu o swoich potomkach i… nie róbcie ich.
Do Księdza – więcej miłości, wiary, mniej materializmu i mniej piwa
Do Ulubionych – po prostu bądźcie, bo nasz śmiech to nasze zdrowie
Do ekipy z PGRów – na scenie muzycznej pokazaliście, że jesteście amatorami… na scenie społecznej, że jesteście tchórzami… póki co życzę Wam dobrego logopedy i jeszcze lepszego menedżera, bo z takim talentem to skończycie co najwyżej na Pikniku w Leśnej Dolinie już wkrótce spotkamy się z Wami na łamach sterbena Ktoś kiedyś powiedział, że artysta jest sługą sztuki – Wy drodzy „artyści” byliście i będziecie sługami… niekoniecznie sztuki Specjalna dedykacja dla Was – „Slaves shall serve!”
Happy Happy Halloween dla wszystkich, którzy wyczekiwali tego wieczoru.
Płonących dyń, wspaniałej atmosfery, zabawy i tony słodyczy. Halloween to tradycja, zabawa i … coś jeszcze. Gorzkich cukierków życzymy wszystkim, którym nie pasuje fakt, że Halloween w Umieralni po prostu żyje. Pozdrawiamy wszystkich plotkarzy, kłamców i klaunów.
Oto krótka relacja z przygotowań do Halloween … i przypominamy – czekamy na Wasze zdjęcia!
I jeszcze jedno – pamiętajcie… always check your candy!
Tak, oto kolejny etap w życiu Umieralni się dopełnia. Tak, tak… Halloween już wkrótce
Wielu z Was pytało, pyta i będzie pytać o ten wieczór. Ale o tym za chwilę…
Na początek oficjalnie zapraszamy do ankiety (dolny prawy róg strony) http://koszecin.info/
Ku naszemu zdumieniu owy formularz istnieje już od lutego! Zastanawiamy się ponownie ile jeszcze czasu nam poświęcicie. Halloween w Koszęcinie przybrało rangę problemu gminnego… społecznego. Dlaczego? Nie mamy pojęcia… Ważne, że biskup poświęcił nową śmieciarkę, a wystawa pieców CO na rynku cieszyła się dużą popularnością turystów! COME ON!!! Niezłe mydliny… Ktoś zamiast wykorzystać fakt niezaprzeczalnego rozgłosu naszej imprezy do promocji tej mieściny poprostu się boi. Cóż… nie nasz problem, ale pomimo tego, kolejny raz mamy okazję widzieć pokaz wąskiego myślenia w wykonaniu miejscowych. Czytelników zapraszamy do wzięcia udziału w ankiecie – wyniki są jakie są… Nam dają do myślenia… Bardzo dają do myślenia…
Wakacje w Umieralni minęły szybko… Oczywiście obowiązkowo Castle Party – pozdrawiamy wszystkich, którzy towarzyszyli nam w tej imprezie. Do zobaczenia za rok!
Oto kilka zdjęć upamiętniających nasze spotkania
Pytacie o Halloween… Czy w tym roku Umieralnia ponownie zamieni Koszęcin w miasto, na które cyt. „padnie blady strach“? Hmmm… długo się nad tym zastanawialiśmy. Rozpatrywaliśmy nawet oferty warszawskich firm, które były gotowe wynająć nasze dekoracje, trumny i karawany na ten wieczór. Dziękujemy wszystkim jeszcze raz za zaufanie i zainteresowanie. Stety/niestety w tym roku Halloween w Koszęcinie będzie należeć do Was! Umieralnia zrobiła już swoje – tym razem czekamy na Waszą inicjatywę. Potrafiliście się bawić rok temu – teraz sami pokażcie przed wszystkimi, oficjalnie i bez strachu, że Halloween istnieje bez względu na okoliczności. Kochamy Halloween od wielu, wielu lat i w tym roku również je uczcimy – ale nie w Koszęcinie! Tak, tak… Umieralnia pozostawia Koszęcin dla wszystkich, którzy uczestniczyli rok temu w naszej imprezie – teraz Wy pokażcie, że 31 października to nie tylko Umieralnia. Gmina i społeczeństwo może się bronić przed Dyniami… ale to tylko kwestia czasu. My idziemy dalej… Nie mamy zamiaru babrać się z Wami wszystkimi w błocie z rozbitych dyń i wezwań do sądu.
Tak, tak… Oficjalnie potwierdzamy – Umieralnia opuściła Koszęcin. Plotki już krążyły zanim wyjechaliśmy… najróżniejsze… że uciekamy przed skarbówką… przed sąsiadami… przed społeczeństwem itd… mówcie sobie co chcecie – tylko my znamy powody. Wierzcie nam – jeśli przed czymś uciekamy to na pewno przed Waszą głupotą, która po prostu nie ma granic. Gdzie teraz jesteśmy? Daleko… Ci którzy mają wiedzieć to wiedzą… wrocimy na chwilę… ale tylko na chwilę…
W miejscu gdzie teraz mieszkamy nie ma miejsca na ciemnotę społeczną, zacofanie, plotki i bzdurne artykuły z powodu Halloween. Nie ma miejsca na sąsiedzką ciekawość, zawiść i wyścigi po pieniążki, za które gówno można mieć. Kraj taki jak ten śmieje się z polskiej maniery i ortodoksji… Hehe… tak naprawde Hallowen już tu jest! I nikt nie robi z tego HALLO… sami popatrzcie… dwa tygodnie przed imprezą!!! Dla nas to wciąż masakra… dla mieszkańców tego kraju po prostu kolejna okazja do zabawy… i o to chodzi!
Macie jeszcze jakies pytania? My nie… powiemy TYLKO tyle – współczujemy wszystkim, którzy chcą pozostać w tym zasranym kraju ciemnoty.
UWAGA – chętnych prosimy o przesyłanie zdjęć z imprez Halloweenowych, szczególnie tych z okolic Koszęcina i z regionu. Wszystkie opublikujemy na łamach Umieralni.
Cóż… Poki co pozdrawiamy wszystkich, którzy chcieli przybyć do nas na imprezę 31 października. Mamy nadzieję, że będziecie się bawić równie dobrze co my… A mamy taki zamiar… oj mamy…
Po krótkiej przerwie Umieralnia powraca do życia… Hmmm – brzmi to troszkę niedorzecznie, ale… to prawda.
Kolejne wyprawy, przygody, problemy i walka z głupotą naszego otoczenia sprawiły, że na chwilę pozostawiliśmy bloga … martwym
Najpierw głupota potem przyjemność – w związku z tym zaczynamy od spraw „tutejszych”.
Pozdrawiamy pracownika konkurencyjnej firmy pogrzebowej z Koszęcina Pana Michała N., który usilnie zrywał i niszczył nasze ogłoszenia. Pracodawcy owego Pana gratulujemy doboru pracowników i polityki… wiedzieliśmy od dawna, że nie stać Was na zbyt wiele, ale niszczenie mienia jako forma konkurencji to już amatorka godna wioski K. Zamiast rozmawiać – plotkują i niszczą… Typowe. W ramach ciekawostek – jesteśmy w posiadaniu materiału audio, w którym osoba bliska konkurencyjnej firmie potwierdza autora pomówień na nasz temat, autora w postaci właściciela tejże właśnie firmy. Kto by pomyślał…
W poprzednich postach zapraszaliśmy wszystkich na Rodzinny Piknik w Koszęcinie – nie wiemy ilu z Was miało okazję uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, ale.. jesli ktoś ominął owy festyn to niech po prostu żałuje!
Sam pomysł spodobał nam sie cholernie… byliśmy ciekawi wykonania i przekazu. Hmmm… Sama impreza zakładała zabawę młodych i starszych na tle propagowania trzeźwości. OK! Kilkadziesiąt młodych istnień postanowiło na tę okazję narysować plakaty antyalkoholowe… no i były!!! Szczere… proste… wymowne… Kilkadziesiąt starszych istnień postanowiło przybyć na imprezę w trzeźwości… No i były!!! Był Leszek… Żubr… kolega z Żywca… i cała reszta ekipy. Zaraz obok dzieci, które wcześniej rysowały plakaty… Ech… Sorry, ale ja już nic nie wiem – albo cała ta impreza to jakaś kolejna pieprzona herezja w wykonaniu znanej nam ekipy albo piwo przestało być w Polsce alkoholowe! Wiecie co – zorganizujcie następnym razem imprezę antynarkotykową – przy takim układzie to kurwa przynajmniej śmiesznie będzie! Co najlepsze – Herr Proboszcz z drewnianej apostolskiej stolicy też wtórował całej ekipie. Ech… Mein Gott! Szczerze – jak Umieralnia organizuje imprezę to przynajmniej nie ukrywamy, że będzie alkohol, głośna muzyka i … Policja
Tak to jest w Koszęcinie – wystawisz sztuczne nagrobki i trupy w ogródku w Halloween to masz prokuraturę i kuratorki na głowie… pokażesz cycki i polejesz szampanem na GOSiRze przed 22.00 godziną w obecności dzieciaków to wygrywasz 200zł! Ha! Zaczynam się zastanawiać nad otwarciem klubu ze striptizem w tej wiosce, skoro władze i ksiądz przymykają oko na takie występy. Co Wy na to? Ja jestem ZA!
Kreatywność mieszkańców wioski K nie zna granic – otóż jak się dowiedzieliśmy, cyt. „ścigamy nastolatków z wioski K…tych których nie złapiemy wpisujemy na listę zleceń dla naszego kumpla, który wywozi ich do lasu i … bije!” Kur.. mać. Jesteście wielcy. Jeśli myślicie, że mamy czas biegać za garstką małolatów w kapturach to GRATULUJĘ! Znamy inne sposoby „dialogu”…
Mała dygresja w temacie, który poruszyła komentująca nasz blog „obserwatorka” – zostałem pobity w Koszęcinie dwa razy… za każdym razem napastnik był na tyle odważny, że potrzebował sporo alkoholu i dwóch kolegów, żeby się wogóle odezwać i podnieść razem z nimi rękę. Czy to ma być ta Twoja „obserwatorska” mądrość i odwaga godna silesii? My postrzegamy owy fakt jako niemoc i tchórzostwo… Jeśli cokolwiek na nasz temat wiesz, to z pewnością to, że nie pozostajemy dłużni – o co możesz zapytać swoich kolegów napastników
Na koniec „tutejszych” klimatów – wielu z Was uważa, że kolor czarny to ulubiony kolor Umieralni. Nic bardziej mylnego… No ale… Po dwóch spotkaniach jestem pewien, że ów kolor należy do ulubionych odcieni Pań z kuratorium. Tak, tak… Wierzcie lub nie, ale wywiad przeprowadzony przez tą ciekawą jednostkę „analizy” w naszym domu opiewał w największą ilość „czarnych” pozycji jakie widziałem…i to jakich! Np. „czarne meble”! Kur..mać – czy nikt z Was nie widział czarnych mebli? „córka farbuje włosy na czarno” – he… wiecie co, widzę Dianę codziennie od kilku ładnych lat i nigdy nie widziałem na Jej głowie czarnych włosów… „na ścianie wisi obraz kościotrupa na drzewie pozbawionym liści” – hmmm… pominę liście, które wnoszą do sprawy tyle co wczorajsza kupa, ale… Panie zobaczyły pierwszy raz w życiu kopię okładki „Fear of the Dark” i stwierdziły, że dziecko które na codzień ogląda w TV śmierć, zamachy i krew może źle znosić obecność owej kopii… come on! mamy tez czarny karawan… czarne skarpetki… sprzedajemy naszym klientom czarny papier… czasami węgiel którym palimy w zimie ma też czarny kolor! Co ciekawe – obok wspomnianej kopii wisi obrazek z I komunii… ale to już nie było tak istotne, aby ująć to w wywiadzie. Ważniejszy był Eddie na drzewie niż jakiś tam Chrystus na krzyżu… „wystrój domu nawiązuje do hobby rodziny” – hmmm… to było najbardziej zagadkowe – okna? są… drzwi? są… ciepła woda? jest… łazienka? jest… w sumie do dziś nie wiemy o co chodzi z tym wystrojem. Gdyby przynajmniej było jak w legendarnym już artykule Pana Bartłomieja Romanka z DZ – trupy, trumny zamiast mebli itd… przynajmniej nie musiałbym każdemu tłumaczyć gdzie śpimy a tu NIC! Przeciętny standard, w którym przy odrobinie ciemnoty w głowie można wszędzie zobaczyć czerń i MRRRRROK…
Przyjemność TIME…
Kolejne funeralne wydarzenie za nami – Targi Branży Pogrzebowej NecroExpo 2009 w Kielcach trwały trzy dni. Umieralnia oczywiście popełniła ten grzech i stawiła się w Kielcach zwarta i gotowa z samego rana. Co tu dużo pisać – żyć nie umierać? hehe… cokolwiek tu napiszę nie odda poziomu i klimatu tego przedsięwzięcia. Pozdrawiamy wszystkich starych i nowych znajomych z branży… w szczególności Ireneusza M. i Bosa wszystkich Bosów… było nam bardzo miło.
Oto kilka zdjęć
Trumienny bar – TYLKO zimne i z lodówki
Alcohol, Drugs, Sport and Death – to wszystko już można mieć na trumnie!
Przyjemność za 2000 EUR – prosto z Ukrainy
Chrysler Inter Car – jedyny w Polsce… No 1
Wybierać…Kupować… Prawie jak na zlotach Schwarzfahrer w Germanii
Czas na kolejną dawkę fotografii z wypraw Umieralni
Fabryka Trumien
Fabryka Stora Enso Niemcy
Na koniec – na prośbę czytelników zamieszczamy video z naszej wycieczki do Michała Miśka Figurskiego. Wierzcie nam – tam nie da się być poważnym…
Zapraszamy wszystkich, którzy nie mieli okazji oglądać pierwszej emisji – dziś powtórka programu „Jazda Figurowa” na TV4 prowadzonego przez Michała Figurskiego z udziałem Umieralni. Gośćmi programu byli również W. Rosati oraz Sydney Polak.
Specjalna dedykacja dla znajomka, który kilka dni temu odszedł na drugą stronę. Wiemy, że ryk silnika Twojego motoru obudzi w końcu kilku pojebów z tamtego świata. Daj czadu! Hail!
Dziś zgodnie z umową relacja z wystawy Body Exhibition… oraz zdjęcia z
kilku naszych ostatnich wypraw z cyklu ” zapomniane i opuszczone”.
Body Exhibition to dzieło chińskich anatomów i patologów z Dalian.
Pomysłodawcą jest amerykanin dr Glower. Nawet amatorskie oko już na początek
będzie w stanie stwierdzić, że owe dzieła bazują na azjatyckich tkankach.
Krótkie kończyny, małe organy, specyficzne paznokcie i sztywne resztki
owłosienia – jak nic azjaci. Co ciekawe – już sam ten fakt dość
przeszkadzał. Dysproporcja pomiędzy standardem a wspomnianą miniaturyzacją nie
pozwalała do końca skupić się na szczegółach. No ale… cokolwiek by tu
napisać to i tak nic nie odda klimatu śmierci oraz uczucia marności, które
można spotkać na tej wystawie. Od śmierci dzieli nas tu tylko powietrze -
oko w oko z trupem. Wielu z Was pyta jak to jest możliwe, aby ciało ludzkie
przypominało do złudzenia plastikowy gadżet z wydziału anatomii? Na pozór
proste – w rzeczywistości dość trudne. Ciało po śmierci ulega
rozkładowi – obecność bakterii jakie na codzień w nas żyją zaczyna być widoczna
do granic możliwości. Człowiek umierając zamienia się w biologiczną
bombę. Proces jest łatwy do zatrzymania – kilka zastrzyków roztworu
formaliny w najbardziej aktywne miejsca załatwi sprawę na kilka godzin.
Balsamowanie ukryje oznaki śmierci na kilka tygodni. Plastynacja natomiast – zatrzyma
proces do końca. Kąpiele w acetonie w celu związania wody, następnie
odparowanie i injekcja plastyfikatora – tak w mega skrócie. Preparowanie
poszczególnych narządów trwa kilka dni, całego ciała nawet do roku. Efekt?
Piorunujący!
Body Exhibition w warszawskim Blue City już od początku pokazała jak to
jest ze śmiercią w Polsce – nic tylko uprzedzenia, zacofanie, ciemnota…
wszystko okraszone katolickim skwarkiem. Prokuratura, sanepid, organizacje od
ratowania życia… Armia… Po prostu żal i wstyd…
Wśród tych wszystkich mięśni, kości, tętnic i żył, których repliki
nosimy w sobie, można dojrzeć ład i gruntownie przemyślaną konstrukcję,
która na codzień lubi zawodzić. Oglądając poszczególne preparaty
łatwo dochodzimy do momentu, kiedy mówimy sobie – eeee… nie mogę tak
wyglądać! Ja pewnie mam zupełnie inaczej…Lepiej… Ładniej…
Hehe… Widać to w oczach wielu zwiedzających… Ten grymas na twarzy…
Niesmak…
Szczerze – jakoś nas nic nie zaskoczyło i nie zniesmaczyło. Największe
wrażenie robi ekspozycja ciała pokrojonego w 5mm plasterki oraz pokój z
płodami i noworodkami. Technologia preparowania dwumiesięcznego płodu
pozostaje w obrębie tylko naszych domysłów, a kwestia refleksji towarzyszących
wizycie w tym pokoju to totalny kosmos. To trzeba po prostu zobaczyć.
Minusy całego przedsięwzięcia – brak możliwości filmowania i
fotografowania ekspozycji, a także brak kilku ciekawych egzemplarzy z całej serii
(polska wystawa to tylko część całości). Analizując to wszystko dochodzimy
do jednego wniosku – prace słynnego doktora von Hagensa nie mają sobie
równych! Naszym śmiertelnym obowiązkiem jest wycieczka do niemieckiego Gubina
i eksploracja tej unikatowej wystawy.
W wolnym czasie odwiedzamy opuszczone miejsca w naszym rejonie. Oto krótkie
fotograficzne sprawozdanie
W ramach spraw z kręgu wioski K
Nasi ulubieni sąsiedzi wytoczyli nam proces o puszczanie zbyt głośnej
muzyki!!!??? Cóż…hmmm… yyyy… normalnie nie wiem co powiedzieć. Ale wiem
co zrobić
P.S. Tekst który zmasakrował ostatnimi czasy nasze „ponure” życie – nasi
ulubieni sąsiedzi twierdzą, że ich cyt.” 14 letni syn Dawid boi się
naszego karawanu i w wyniku tego nie może w nocy spać” !!!!!!! ?????
Nie wiem jak Wy, ale ja sądzę, że jeśli 14 letni chłopak boi się auta
to chyba ma jakieś problemy natury psychologiczno-motoryzacyjnej i winien
czym prędzej udać się do psychologa tudzież na stację diagnostyczną.
Drodzy sąsiedzi – normalnie rządzicie!!!
Dedykacja – dla wszystkich, którzy boją się karawanów – klip
przygotowany przez naszych znajomych z klubu karawanów z Denver…
„I drive a hearse, things could be worse I could be riding in the back”
Dokładnie tak…
.....stary "onetowki" niegdyś, równie mroczny :)= i zakręcony jak ona sama - blog Helgi, pod nowym dziewiczym adresem.
Ci wszyscy którzy mnie znają, wiedzą z kim i z czym mają do czynienia, a pozostałych serrrrrrdecznie zapraszam ;)=
....o sobie powiem tylko tyle że jestem Strzelcem, w tej chwili to już chyba połowa życia za mną...jaka jestem? Romantyczna, nekromantyczna, zwariowana ale i spokojna, a już na pewno inna od wszystkich...nie jestem mroczna na pokaz, jestem sobą.
Moimi pasjami są: Moja Druga Polowa, i wsystko co z Nim związane, oraz szeroko pojęta tematyka śmierci z naciskiem szczególnym na Nekrofilię.....
.....aaaaaa..... koniecznie pamiętajcie o uaktualnieniu lina z adresem mojej strony ;)=
...MIELI DO POWIEDZENIA....