Where is the truth? part II

Na początek ważna informacja – strona  internetowa  badań nad nekrofilią www.moriturnekrofilia.trumna.pl będzie dostepna za jakiś czas. Liczba osób, które odwiedziły nasze strony przez ostatnie kilka dni była tak ogromna, że przekroczyliśmy miesięczny limit transferu danych na serwerze. Pracujemy nad rozszerzeniem limitu i ponowną obsługą naszych domen.

„Szef zakładu pogrzebowego propaguje nekrofilię” – już na sam początek kłamstwa, kłamstwa i kłamstwa. Dziennik Zachodni jest gazetą dość znaną od wielu wielu lat. Nasi dziadkowie ją kupowali, nasi rodzice i czasami my. Ma do dziś stałych czytelników. Udzielając kolejnych wywiadów nie przypuszczaliśmy, że gazeta z takimi tradycjami posunie się do brukowych metod przyciągnięcia czytelnika. Dziennikarz DZ, Bartłomiej Romanek skontaktował się z nami w celu przygotowania materiału na temat Halloween i kilku kwestii związanych ze śmiercią. Nie był to dla nas pierwszy raz, dlatego spotkanie było kwestią formalności. Autoryzacja całego materiału niestety jak się okazało nie była formalnością. Już na tym etapie DZ pokazał swoje podejście do kwestii współpracy. Brak czasu, pośpiech, bleble. Amatorka pełną gębą.
Fakt prowadzenia przez nas strony o badaniach nad śmiercią i nekrofilią okazał się bardzo chwytliwym tematem. SENSACJA! To chyba jedyne motto całego zajścia. Wielu ludzi w POLSCE po raz pierwszy usłyszało ten termin – nekrofilia. To ciekawe, że po tylu latach naszej pracy nad analizą i zdobywaniem wiedzy z tej dziedziny w końcu kogoś to zainteresowało.

PROBLEM NEKROFILII W POLSCE NIE JEST TYLKO TEORIĄ – oto LINK na specjalistyczne forum PSYCHIATRII

http://www.psychiatria.pl/forum/vt,49,243,31440,0

Przejdźmy jednak do konkretów… Kilka wyjaśnień w sprawie artykułu…

„Otworzyliśmy zakład by mieć dostęp do zwłok” – jedna z największych bzdur jakie miałem okazję o nas słyszeć. Przeciętnie inteligentny i zorientowany człowiek wie, że aby mieć dostęp do zwłok trzeba dysponować przynajmniej własną chłodnią. Jaki zakład pogrzebowy w okolicy dysponuje własną przechowalnią zwłok? Żaden? Dla ociemniałych wyjaśniam, że ciało po zgonie przewożone jest do okolicznego prosektorium (najczęściej przyszpitalnego lub do chłodzonej kaplicy przykościelnej), a jego przygotowanie (kosmetyka pośmiertna, ubieranie, makijaż) przynależą do obowiązków administratora (ewentualnie pracownika) wspomnianych jednostek. Praca zakładu pogrzebowego ogranicza się do przewozu zwłok i pośrednictwa w sprawach formalnych (wybór trumny, zasiłek ZUS, itd., kontakt z administratorem cmentarza) – firma pogrzebowa nie ma wstępu do prosektorium (chyba, że jest najemcą lub posiada zgodę administratora). Może Pan redaktor wraz ze swoimi plotkodawcami myślał, że nasz zakład będzie przechowywał zwłoki „pod drzewkiem”? Gratuluję paranoi i bogatej wyobraźni.

„Dom obwieszony kukłami wisielców, płonącymi dyniami, nagrobkami i ustawiając karawan z manekinem przedstawiającym śmierć” – hehe… szkoda, że nikt nie wspomniał, że wspomniany wystrój ma miejsce podczas Halloween – no ale… Pan Reporter był tak „zesrany”, że nie patrzył w kalendarz. Pominął też fakt, że podczas tego wieczoru przewinęło się przez te dynie, kukły i śmierć ponad 300 ludzi – m.in. z Koszęcina – i nikt nie czuł się zniesmaczony i wystraszony (z 2 letnimi dziećmi na czele). Karawan w orgódku – nie no… następnym razem postawimy go przed remizą strażacką a u nas postawimy hydrant. Płonące dynie – hehe… normalnie nie wiedzieliśmy, że posiadamy w swoich zbiorach jakąś magiczną, całoroczną odmianę… Nie dość, że pomarańczowe to jeszcze płoną! Perpetum mobile!!!! Zakazali hodowli marihuany – zakażcie też hodowania dyń!!!

W naszym domu mieszkają 3 osoby – Konrad, Sybilla oraz Diana (która ma 15 lat a nie 14 jak Herr Reporter policzył… amatorka… amatorka). Sugerujemy radzie nadzorczej zakupić liczydła dla swoich reporterów.

„Istnieje podejrzenie, że strona o nekrofilii może być miejscem spotkań osób związanych z tematyką” – no tak… nie sądzę, aby ktoś kto szuka materiałów na temat tej parafilii szukał pomocy na stronach kółek różańcowych, tudzież stronach o nauce haftu krzyżykowego. Strona jest na tyle precyzyjna, że nie można na nią trafić przypadkiem i trafiają na nią internauci, którzy szukają tylko i wyłącznie informacji na temat śmierci i nekrofilii. Niektóre wersy owego artykułu sugerują, że czytelnicy DZ to jacyś niedorozwinięci ludzie – jak można sugerować coś co jest oczywiste?

„Trumny zamiast mebli” – hehe… to jedno z najbardziej barwnych określeń. No ba! Jak to na prawdziwych nekrofilii przystało – mleko i bułki chowamy w trumnie sosnowej, a szynkę i salami w dębowej. Poranną kawę sypiemy z urny i mieszamy kołkiem osikowym. Zamiast pościeli to pewnie mamy worki na zwłoki! He… Opis dobry do komediowego horroru. Po prostu śmiech… Ciekawy jestem czy redaktor pamięta na czym siedział podczas wywiadu – z pewnością nie na trumnie.

„Jeździmy na zakupy karawanem” – owszem zdarzało się, jednak jedynym powodem dla którego to zrobiliśmy był fakt, że karawan posiadaliśmy przed otwarciem zakładu i nie mogliśmy pozwolić, aby przez kilka miesięcy bezczynnie stał. Amerykańska technologia jest potężna, niestety musi być co jakiś czas uruchamiana – każdy kto posiada auto doskonale o tych zasadach wie. Do tego dochodzą sytuacje kiedy wracaliśmy z przeglądów, od tapicera, mechanika, lakiernika i innych magików, którzy ciężko pracowali nad renowacją i modernizacją tego auta. Ktoś wykreował plotkę, że chowamy zakupy do trumny! Chętnie bym zaprosił tego kogoś na takie zakupy i poprosił o włożenie ich do trumny, która znajduje się w karawanie. Dlaczego? Ponieważ nasz Cadillac jest karawanem, w którym nie da się otworzyć trumny! Jeśli coś chcesz wsadzić lub wyjąć do pudełka – musisz je najpierw wyciągnąć z samochodu. Ciemna masa w Ciemnogrodzie…Eh…

„Śpimy w trumnach” – aha aha… Każdy kto kiedykolwiek miał okazję „przymierzyć” to łóżko wie, że marny to pomysł. Do tego dochodzi cena takiego łoża – jeśli kogoś stać na płacenie za taką niewygodę czasami po kilka tysięcy złotych – to zapraszam (trumny znajdujące się na stojakach ciężko otworzyć, więc absurd wydaje się tym bardziej ciekawy).

„Sybilla opisywała doznania erotyczne na cmentarzu w K” – hehe… chyba nas coś ominęło. Jakoś sobie nie przypominamy żadnych ekscesów erotycznych w naszym wykonaniu na owym cmentarzu, tym bardziej wspomnianego opisu na blogu. Co najśmieszniejsze – z tego co wiem nasz cmentarz to prawie Alcatras: kilkanaście kamer za ok. 100 tys. Zł!!!!! Stamtąd nawet nieboszczyk nie zdoła uciec bez wiedzy administratora kamer, a co dopiero para uprawiająca seks!!! No chyba, że o czymś nie wiemy? :D

„w miejscowej szkole zrezygnowano przez to …z Halloween” – bzdura. Sam dyrektor oznajmił nam, że nie ma to kompletnie związku z naszymi osobami. Inne kwestie zadecydowały o takim rozstrzygnięciu sprawy, a Umieralnia niejako przejęła uczestników wcześniejszych Halloweenowych zabaw. Tyle…

„Dom rodziny Adamsów tchnie nastrojem śmierci, półmrok i chłód” – hehe… cóż, nie zostaje nam nic jak tylko zaprosić Hollywoodzkich speców od horrorów i kasować za wstęp. Jedynym mrokiem jaki panuje w naszym domu są nasze dogi, a jedyny chłód to bąki, które czasami bezpretensjonalnie puszczają. :D Przestrzegamy – niektórym mogą szkodzić (patrz. Przyp. Redaktor)

„Opisy scen seksu w prosektorium”, „Orgazm z trupem”, zdjęcia martwych kobiet, etc, etc – to strona poświęcona tematyce nekrofilii… nie dziwne, że publikacja zawiera takowe pozycje. Nekrofilia to zboczenie, zaraz obok pedofilii i zoofilii stanowi bardzo duży problem. W podręcznikach do anatomii, patologii, medycyny sądowej znajdziecie wiele takich zdjęć i opisów. Problem w tym, że opisy, które my zdobyliśmy nie są dostępne w polskiej literaturze, a ich analiza pozwala na daleko idące wnioski naukowe. Ludzi to przeraża – normalna sprawa, dlatego też problem nekrofilii nie jest tematem łatwym, zarówno do przekazania jak i badania. Wszystkie zdjęcia i opisy stanowią dobra zapożyczone z obcojęzycznych pozycji książkowych i internetowych, wnioski i analizy to nasza działka. Co najciekawsze – prawie 100% zdjęć to screeny z filmów (horrorów, thrillerów, seriali kryminalnych czy programów dokumentalnych), reszta to zdjęcia pozowane lub zdjęcia z kronik policyjnych (również nie naszego autorstwa). No tak… tylko czego my wymagamy. Człowiek zobaczy kawałek martwego ciała i od razu widzi fotografa, który to zdjęcie wykonał. Wierzcie nam – każdy kto ma cokolwiek wspólnego ze śmiercią wie, że publikowanie zdjęć zwłok jest nielegalne (na etapie przygotowawczym, z prosektorium, pogrzebu) – wyłączając zdjęcia stanowiące dokumentację policyjną lub za przyzwoleniem rodziny zmarłego. Dla nas banał… niestety dla innych nie.

„Poziom usług pogrzebowych w K jest niski” – nie skomentujemy tego. Każdy wie jak jest. Nie chcemy nikogo oczerniać i insynuować – ewentualną ocenę pozostawiamy klientom.

„Propagujemy nekrofilię” – nieźle. Musiałbym być ostatnim idiotą, aby propagować nekrofilię i otworzyć zakład pogrzebowy. To tak jakby pedofil otworzył przedszkole! Ciekawe, że twórców programu 997 nikt nie posądzał nigdy o propagowanie przestępczości! Bzdura bzdurę goni.

„Wesele i ślub gotycki” – owszem. Mamy w swej ofercie taką pozycję. Spotkaliśmy się z niesamowitym odzewem kultury gotyckiej w tej kwestii i jako jedyni w Polsce jesteśmy w stanie wykonać to naprawdę dobrze.

Co ciekawe – wielu ludzi zarzucało nam na blogu, że oceniamy z góry społeczność wioski K – że duża część to prości ludzie, plotkarze, manipulanci, dwulicowi karciarze itd. Byliśmy przekonani, że DZ ukaże ową społeczność w dobrym świetle – tymczasem zrobił to samo co my: pokazał prawdziwe oblicze tego CIEMNOGRODU! Ilość przytoczonych plotek, spekulacji oraz ich wpływ na postawę mieszkańców dały obraz całej wioski K. Jaki obraz? Nawet nie komentujemy. Przytoczymy za to dwie wypowiedzi: „ja wiedziałem, że to wioska… ale nie wiedziałem, że to taki Ciemnogród”… „ja czytałam gazety, ale teraz już wiem, że nie ma sensu… poczułam się jak głupek i naiwniak skuszony tanią sensacją”.

Reasumując – SM Rafalski International to duet, który nie boi się stawiać pytań i na nie odpowiadać. Nie jest sztuką postawić pytanie, na które można od razu odpowiedzieć. Nasze zainteresowania, hobby, praca naukowa to długi ciąg zagadek i problemów. Sami wybraliśmy dziedzinę i sami niesiemy ciężar z nią związany. Źródła pasji są różne, ale metody nigdy nie stanowią w naszym przypadku pretekstu do kłamstw i oszustwa. Otwierając zakład pogrzebowy kierowaliśmy się tylko i wyłącznie jedną ideą – pochowajmy naszego klienta tak jak sami byśmy chcieli być pochowani. Skłamalibyśmy mówiąc, że żałujemy i boimy się. Ludzie inteligentni i rozważni potraktują całą sytuację jako innowację, novum w biznesie i obyczajowości, ludzie banalni i nierozważni jako prowokację i chęć zdobycia rozgłosu. Finalną ocenę pozostawiamy Wam, sami zachowując cmentarną powagę. Niech Wam słowa lekkimi będą :D

Nasza batalia nie kończy się – ale dopiero zaczyna:D

Na koniec zdjęcie naszego “mrocznego, chłodnego biura” oraz naszych słynnych karawanów – “nie taki diabeł straszny jak go…. opisują?”

www.pogrzebowy.trumna.pl

buro

cadi

cadi1

hearse

~ - autor: HELGA w dniu listopad 9, 2008.

Jedna odpowiedź to “Where is the truth? part II”

  1. Byłam okropnie zbulwersowana po przeczytaniu tego artykułu, jak można wypisywać takie bzdury i kłamstwa w jakiejkolwiek gazecie!? Jednak jeszcze gorsze od tego jest to, że są ludzie, którzy po przeczytaniu takiego czegoś bezgranicznie w to wierzą, cóż za idiotyzm.. I to niby dorośli, inteligentni ludzie?

Dodaj komentarz